Bukowiński Wierch (940 metrów n.p.m.) - niepozorny, za to bardzo widokowy szczyt na polskiej Orawie. Wg różnych regionalizacji zaliczany do Beskidu Orawsko-Podhalańskiego, Pogórza Orawsko-Jordanowskiego, Pasma Podhalańskiego a nawet Beskidu Żywieckiego.
Mniejsza o nazewnictwo, dla mnie jest to jedna z wielu gór Orawy, historycznej krainy rozciągającej się od Dolnego Kubina na Słowacji aż po Nowy Targ. Tak zdefiniowana Orawa dla mnie jest spójną całością krajobrazową, cechującą się relatywnie niewielkimi przewyższeniami, obłymi wzgórzami, dużą ilością bezleśnych terenów rolniczych, a przede wszystkimi dużymi przestrzeniami i świetnymi walorami widokowymi. Tutejsze szlaki górskie są słabo odwiedzane przez turystów, będąc w cieniu okolicznych gór: Małej Fatry, Tatr czy Beskidu Żywieckiego. Absolutnie niezasłużenie, bo można znaleźć tu wiele perełek opisanych w moich relacjach: https://sebastianslota.blogspot.com/search/label/Orawa/
Bukowiński Wierch zlokalizowany jest pomiędzy wsiami Spytkowice a Czarny Dunajec. Najkrótsza droga na niego prowadzi ze wsi Bukowina-Osiedle położonej na wysokości 870 metrów n.p.m. W centrum miejscowości, przy budynku Ochotniczej Straży Pożarnej oraz kaplicy Matki Bożej, jest parking na kilka aut. Z tego parkingu po około dwudziestu minutach można znaleźć się na szczycie. Jak do doliczyć siedemdziesiąt pięć minut dojazdu z Krakowa, to jest to prawdziwy express.
Zostawiam swoje auto na wzmiankowanym parkingu przed świtem. Jest chłodna grudniowa niedziela, mam nadzieję na fajny wschód słońca. Nadzieje mogą okazać się płonne, bo na niebie jest pełne zachmurzenie, widać tylko odblaski światła nad Kotliną Nowotarską.
Na Bukowiński Wierch prowadzi cała grupa lokalnych dróg gruntowych równoległych do siebie, do wyboru do koloru. Wybieram jedną z nich, a potem na przełaj idę na wierzchołek. Jest on łatwo rozpoznawalny, gdyż stoi na nim stary punkt triangulacyjny. To ważny punkt orientacyjny, gdyż wierzchołek Bukowińskiego Wierchu jest rozległy.
Bukowiński Wierch
Ze szczytu szeroka panorama na zachód i południe, od Beskidu Wyspowego po słowackie Tatry Zachodnie (których jednakże teraz nie widać zza chmur). O jakości i rozległości panoramy wspominają nieliczne wpisy blogowe z tego miejsca, ale żaden nie wspomina o tym, że jak się zrobi małe szperantos po okolicy, to można zobaczyć ciut więcej. Ale o tym za chwilę.
Niestety niebo jest zaciągnięte chmurami, słońca będzie dziś bardzo mało. Za to inwersyjne mgły na południu są imponujące, za to w Beskidzie Wyspowym jest dużo skromniej.
Luboń Wielki, Lubogoszcz, Śnieżnica, Ćwilin
na pierwszym planie Janiłówka
Śnieżnica
Niewielki prześwit bezchmurnego nieba rozświetla nieco i ociepla widoki na pasy Tatr widoczne między mgłą i chmurami.
Tatry Bielskie w chmurach
polskie Tatry Zachodnie
słowackie Tatry Zachodnie
Pieniny
Następnie czerwone światło wschodzącego słońca zalewa swym blaskiem stosunkowo niewielkie połacie terenu, ale dzieje się przy tym magia. I to nie jest przesada. Czary się dzieją aż do zniknięcia słońca za chmurami, ale potem też.
Magura Spiska
Gorce, po prawej Lubań
Lubań, Radziejowa, Wielki Rogacz
Tymczasem Tatry w 100 procentach znikają za chmurami, nie widać ani kawałeczka. Za to mój wzrok przykuwają prześwity między drzewami na zachodnią stronę. Idę poszperać.
Z polan za szczytem widać słowacką Orawę zanurzoną w inwersyjnych mgłach, moją ulubioną Małą Fatrę oraz Pilsko i Babią Górę. Chmry, mgły i rzadkie prześwity słońca tworzą tajemniczy klimat.
Magurka i Mała Fatra
Wielki Chocz
Babia Góra
Pilsko i Babia Góra
Wracam na szczyt pod trianguł. W międzyczasie część chmur nad Tatrami opada, albo się podnosi. Mniejsza o to, bo układają się one w bardzo interesujący sposób.
Giewont i Czerwone Wierchy
Wysokie Tatry
Bystra, Starorobociański Wierch, Jakubina, Jarząbczy Wierch
Smreczyński Wierch, Kamienista
słowackie Wysokie Tatry
Takie mam zakończenie świtu na Bukowińskim Wierchu. Słońca było mało, ale magii dużo. Miało być inaczej, a wyszło jak wyszło, z pewnością nietypowo jak na wschód słońca, ale dla mnie interesująco i klimatycznie.
Góra ta to jeden z tych niepozornych szczytów ze świetnymi walorami widokowymi. Nie trzeba wychodzić na Babią Górę czy Rysy, cieszyć się piękną panoramą. Oczywiście mistrz niepozorności jest jeden i znajduje się w Pieninach Spiskich - to Grandeus.
Niemniej to nie koniec wycieczki. Znajoma wspominała mi o pobliskiej Góralkówce – to podobno znakomita góra na oglądanie inwersji pod Tatrami, a do tego położona na skraju wsi Bukowina-Osiedle tuż przy drodze. Rzut oka na mapę pozwala stwierdzić, że po południowej stronie Góralkówki jest spore obniżenie terenu, a to faktycznie dobrze rokuje widokom.
Góralkówka leży tuż przy drodze, ale miejsc parkingowych tam brak. Na szczęście ktoś będzie się za chwilę budował, bo jest zbudowany zjazd na działkę. Dopóki nie powstanie tu dom, problem jest rozwiązany. Pierwsze wrażenie widokowe na Tatry jest rozczarowujące, bo cały widok zasłaniają gęste szpalery młodych drzew.
Trzeba zejść trochę niżej i tam można faktycznie znaleźć znakomite miejsce widokowe. Tatry jak na dłoni i faktycznie tylko Klinowa Grapa trochę zasłania widok w dole.
od Ciemniaka po Starorobociański Wierch
słowackie Tatry Zachodnie
po prawej Wielki Chocz
słowackie Tatry Wysokie
Giewont i Czerwone Wierchy
Wracając do Krakowa pośród rzadkich mgieł zaglądam jeszcze na jeden punkt widokowy położony tuż na północny zachód od kościoła św. Krzyża w Rdzawce. To dobre miejsce na obserwowanie porannych mgieł w dolinie Skawy o czym się raz przekonałem będąc tu pewnego poranka i też często wyjeżdżając autem tutaj z Chabówki. Teraz już takich warunków nie ma, ale zakończę relację nieskromnym pytaniem retorycznym – czy można zrobić ciekawe zdjęcie w totalną niepogodę?
