Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Dzieki ogromne! Mam nadzieje, ze uda mi się kiedys ich poszukac!
A tzw. "dzwonnice alarmowe" to chyba było jeszcze coś innego? Bo o szerszym "zakresie obowiązków". Ale też nie przykościelne, stojące we wioskach, przysiółkach, przy gospodarstwach. Znalazłam takowe z zachodniej Polski na innym forum:
https://www.straznicyczasu.pl/viewforum.php?f=948
Ciekawe czy w tych rejonach też je używano do burz?
A tzw. "dzwonnice alarmowe" to chyba było jeszcze coś innego? Bo o szerszym "zakresie obowiązków". Ale też nie przykościelne, stojące we wioskach, przysiółkach, przy gospodarstwach. Znalazłam takowe z zachodniej Polski na innym forum:
https://www.straznicyczasu.pl/viewforum.php?f=948
Ciekawe czy w tych rejonach też je używano do burz?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
buba pisze:A tzw. "dzwonnice alarmowe" to chyba było jeszcze coś innego? Bo o szerszym "zakresie obowiązków". Ale też nie przykościelne, stojące we wioskach, przysiółkach, przy gospodarstwach. Znalazłam takowe z zachodniej Polski na innym forum:
https://www.straznicyczasu.pl/viewforum.php?f=948
Ciekawe czy w tych rejonach też je używano do burz?
Te dzwonnice jak zerknąłem w post, który podlinkowałaś to kojarzę ze swojej okolicy. Na wsiach między Prudnikiem na Opolem trochę się ich zachowało, taka stoi np. w Mosznej (tej z zamkiem) czy w Dębinie (przy głównej drodze Prudnik-Opole). Te chyba głównie służyły jako ostrzegarze i wołacze, coś jak dzisiejsza syrena strażacka
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Dzień 3: Baza namiotowa Madejowe Łoże - Podwilk - Przełęcz nad Harkabuzem - Bukowina Osiedle - Bukowiński Wierch - Żeleźnica - Trubacz - Kilkuszowa - Koliba na Łapsowej Polanie

Nie śpię długo, bo budzę się już po godzinie 4. Lipcowe noce są bardzo krótkie, więc na zewnątrz już jasno. Niebo czerwienieje, na chwilę wstanie słońce, w mokrej od rosy dolinie unoszą się poranne mgiełki. Robię obchód bazy, jest lekki chłodek, taki przyjemny.
Później wracam do namiotu, próbuję kimać, jednak za bardzo mi to nie wychodzi. W końcu jakoś o 6:30 idę do bazowej kuchni czyli niewielkiej wiaty z piecykiem na drewno. Później w piecyku już się pali, na kuchni bulgocze wrzątek. W kubku ląduje więc herbata, potem kawa, a w misce owsianka. Tak mija leniwy poranek na bazie przy kubku i pogadankach.




Czas jednak ruszać, bo przede mną dziś kolejny bardzo intensywny dzień z dystansem ponad 30 km. Bazę ostatecznie opuszczam około godziny 10, a żegnany jestem zgodnie z tradycją tej bazy machaniem ze szmatkami w ręku. Na początek czeka mnie przejście przez pola do Podwilka, gdy tylko wychodzę na otwartą przestrzeń uderza we mnie fala gorąca! Oj będzie dziś smażyć! W orawskiej wsi Podwilk mijam kościół św. Marcina i od razu udaję się do sklepu. Trzeba uzupełnić płyny i obciążyć plecak, w taki upał każda ilość wody się przyda, a po drodze źródeł chyba nie będzie żadnych.
CIĄG DALSZY RELACJI: https://www.goryopawskie.eu/2025/11/beskid-zywiecki-orawa-gorce-3.html
Nie śpię długo, bo budzę się już po godzinie 4. Lipcowe noce są bardzo krótkie, więc na zewnątrz już jasno. Niebo czerwienieje, na chwilę wstanie słońce, w mokrej od rosy dolinie unoszą się poranne mgiełki. Robię obchód bazy, jest lekki chłodek, taki przyjemny.
Czas jednak ruszać, bo przede mną dziś kolejny bardzo intensywny dzień z dystansem ponad 30 km. Bazę ostatecznie opuszczam około godziny 10, a żegnany jestem zgodnie z tradycją tej bazy machaniem ze szmatkami w ręku. Na początek czeka mnie przejście przez pola do Podwilka, gdy tylko wychodzę na otwartą przestrzeń uderza we mnie fala gorąca! Oj będzie dziś smażyć! W orawskiej wsi Podwilk mijam kościół św. Marcina i od razu udaję się do sklepu. Trzeba uzupełnić płyny i obciążyć plecak, w taki upał każda ilość wody się przyda, a po drodze źródeł chyba nie będzie żadnych.
CIĄG DALSZY RELACJI: https://www.goryopawskie.eu/2025/11/beskid-zywiecki-orawa-gorce-3.html
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Chyba pierwszy raz widzę relacje z przejścia tych terenów, nie powiem bardzo mnie to interesuje, bo mam tam niezłą dziurę terenową.
Tereny ciekawsze niż myślałem, na pępku polskim byłem, robi wrażenie, choć dojście do niego pospolite xD
Podoba mi się Twoja przygoda
Aż kusi skopiować, bo bazy namiotowe też są w moim sercu.
Tereny ciekawsze niż myślałem, na pępku polskim byłem, robi wrażenie, choć dojście do niego pospolite xD
Podoba mi się Twoja przygoda
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Coldman pisze:Chyba pierwszy raz widzę relacje z przejścia tych terenów, nie powiem bardzo mnie to interesuje, bo mam tam niezłą dziurę terenową.
Tereny ciekawsze niż myślałem, na pępku polskim byłem, robi wrażenie, choć dojście do niego pospolite xD
Podoba mi się Twoja przygodaAż kusi skopiować, bo bazy namiotowe też są w moim sercu.
Wstawiłem młodzieńcze kilka relacji z tych terenów.Jeszcze dużo przed tobą.
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
I była relacja Wioli, Sprocketa.
Zresztą i ja też w okolicy się kręciłem.
Zresztą i ja też w okolicy się kręciłem.
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
A mnie szmatkami na bazie nie pożegnali, jak to?
Fajna, nieoczywista wędrówka przez mało popularne tereny. Nadają się na rower przez te asfalty i szutry. Odcinka od Żeleźnicy po Przełęcz Sieniawską nie znam, a wygląda bardzo fajnie (może poza okolicami mostka). Z tej przełęczy szłam niebieskim szlakiem na Stare Wierchy w ostatnim momencie chyba, gdy już budowali ekspresówkę, ale jeszcze dało się przejść. Natomiast odcinek przez Zakopiankę był beznadziejny i szłyśmy rowem z koleżanką, bo z powodu dużego ruchu samochodowego przejście drogą było mało komfortowe. Zbierasz odznakę baz?
Fajna, nieoczywista wędrówka przez mało popularne tereny. Nadają się na rower przez te asfalty i szutry. Odcinka od Żeleźnicy po Przełęcz Sieniawską nie znam, a wygląda bardzo fajnie (może poza okolicami mostka). Z tej przełęczy szłam niebieskim szlakiem na Stare Wierchy w ostatnim momencie chyba, gdy już budowali ekspresówkę, ale jeszcze dało się przejść. Natomiast odcinek przez Zakopiankę był beznadziejny i szłyśmy rowem z koleżanką, bo z powodu dużego ruchu samochodowego przejście drogą było mało komfortowe. Zbierasz odznakę baz?
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
a żegnany jestem zgodnie z tradycją tej bazy machaniem ze szmatkami w ręku.
A to są jakieś specjalne szmatki okolicznosciowe do machania turystom - czy macha się czym jest pod ręką? W sensie można chwycic suszące się gacie albo szmatkę do mycia naczyń?
wsią Harkabuz
Jaka dziwna nazwa!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Coldman pisze:Chyba pierwszy raz widzę relacje z przejścia tych terenów, nie powiem bardzo mnie to interesuje, bo mam tam niezłą dziurę terenową.
Tereny ciekawsze niż myślałem, na pępku polskim byłem, robi wrażenie, choć dojście do niego pospolite xD
Podoba mi się Twoja przygodaAż kusi skopiować, bo bazy namiotowe też są w moim sercu.
Jak masz dziurę w tamtej okolicy to możesz kopiować trasę
Bukowiński Wierch to był na pewno pępek tej wyprawy, bo przez niego wymyśliłem sobie tą wędrówkę.
Wiolcia pisze:A mnie szmatkami na bazie nie pożegnali, jak to?
Fajna, nieoczywista wędrówka przez mało popularne tereny. Nadają się na rower przez te asfalty i szutry. Odcinka od Żeleźnicy po Przełęcz Sieniawską nie znam, a wygląda bardzo fajnie (może poza okolicami mostka). Z tej przełęczy szłam niebieskim szlakiem na Stare Wierchy w ostatnim momencie chyba, gdy już budowali ekspresówkę, ale jeszcze dało się przejść. Natomiast odcinek przez Zakopiankę był beznadziejny i szłyśmy rowem z koleżanką, bo z powodu dużego ruchu samochodowego przejście drogą było mało komfortowe. Zbierasz odznakę baz?
Od Podwilka do Bukowiny-Osiedle szlak prowadził ciągle dziurawym asfaltem, albo szutrem, tak więc pod rower idealnie. Potem Za Bukowiną i Żeleźnicą była już ścieżka, momentami zarośnięta, jednak ten odcinek szlaku był zdecydowanie lepszy niż wcześniejszy do bazy Madejowe Łoże. I było sporo miejsc widokowych na Tatry. Za Przełęczą Sieniawską, zgubiłem ten szlak, a potem wszedłem na teren budowy, szło mi się tam niezbyt przyjemnie, więc obrałem już kierunek tak, żeby jak najszybciej zejść do Kilkuszowej.
Co do odznaki baz, jest taki pomysł na zbieranie. Nie mam jednak osobnej książeczki, która dokumentowałaby pobyt w nich
buba pisze:A to są jakieś specjalne szmatki okolicznosciowe do machania turystom - czy macha się czym jest pod ręką? W sensie można chwycic suszące się gacie albo szmatkę do mycia naczyń?
Chyba to co jest pod ręką
buba pisze:Jaka dziwna nazwa!Tak jakoś egzotycznie brzmi. Ciekawe od czego pochodzi?
Nazwa rzeczywiście ciekawa. Jak głosi wikipedia nazwa Harkabuz pochodzi od XV-wiecznej strzelby, odpalanej przy pomocy lontu.
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Buuu! A ja juz się ucieszyłam, że jest kolejna czesc relacji a tu nie ma! Buuuuu!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
buba pisze:Buuu! A ja juz się ucieszyłam, że jest kolejna czesc relacji a tu nie ma! Buuuuu!
Będzie!
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 9-11 lipca 2024
Dzień 4: Koliba na Łapsowej Polanie - Schronisko PTTK Stare Wierchy - Bacówka PTTK na Maciejowej - Rabka Zdrój (koniec)

Śpi się dobrze, ale tradycyjnie ze schroniska wychodzę tuż po 5 gdy słońce już wschodzi. Koliba na Łapsowej Polanie położona jest na hali z widokiem na południe, po stronie wschodniej jest las, a więc słońca nie zobaczę. Mimo wszystko lubię poranki w górach, ot tak choćby popatrzeć sobie i posłuchać budzącego się dnia. Mam za to piękny widok na Tatry i Podhale, w kadr wpada też budynek schroniska. Potem wracam do schroniska, gotuję wodę i znów wychodzę na zewnątrz na poranne śniadanko z widokiem na Tatry! Pięknie jest! Przede mną leniwy poranek! Dziś mogę wyjść później, bo dystans mam znacznie krótszy. W ręce wpada też książka ze schroniskowej biblioteki, spodobało mi się to miejsce.




CIĄG DALSZY RELACJI: https://www.goryopawskie.eu/2025/12/beskid-zywiecki-orawa-gorce-4.html
Dzień 4: Koliba na Łapsowej Polanie - Schronisko PTTK Stare Wierchy - Bacówka PTTK na Maciejowej - Rabka Zdrój (koniec)
Śpi się dobrze, ale tradycyjnie ze schroniska wychodzę tuż po 5 gdy słońce już wschodzi. Koliba na Łapsowej Polanie położona jest na hali z widokiem na południe, po stronie wschodniej jest las, a więc słońca nie zobaczę. Mimo wszystko lubię poranki w górach, ot tak choćby popatrzeć sobie i posłuchać budzącego się dnia. Mam za to piękny widok na Tatry i Podhale, w kadr wpada też budynek schroniska. Potem wracam do schroniska, gotuję wodę i znów wychodzę na zewnątrz na poranne śniadanko z widokiem na Tatry! Pięknie jest! Przede mną leniwy poranek! Dziś mogę wyjść później, bo dystans mam znacznie krótszy. W ręce wpada też książka ze schroniskowej biblioteki, spodobało mi się to miejsce.
CIĄG DALSZY RELACJI: https://www.goryopawskie.eu/2025/12/beskid-zywiecki-orawa-gorce-4.html
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Jaką książkę czytałeś na Łapsowej Polanie? Też kusi mnie nocleg w tym miejscu, bo zdarzają się tam zjawiskowe wschody... Może kiedyś.
Gość z Warszawy na GSB to rzeczywiście jakiś specyficzny... Żeby nie zerknąć sobie wcześniej, na co się pisze? Chyba że totalny luzak
To ciekawe, że gdy idzie się czerwonym szlakiem, gdzie biegnie GSB, z dużym plecakiem, to ludzie automatycznie o ten szlak zagadują. Też miałam takie sytuacje. Tak, jakby w świadomości nie istniały inne szlaki, które można pokonywać z garbem na plecach, a wielodniowe wycieczki z obciążeniem ograniczały się tylko do GSB...
Gość z Warszawy na GSB to rzeczywiście jakiś specyficzny... Żeby nie zerknąć sobie wcześniej, na co się pisze? Chyba że totalny luzak
To ciekawe, że gdy idzie się czerwonym szlakiem, gdzie biegnie GSB, z dużym plecakiem, to ludzie automatycznie o ten szlak zagadują. Też miałam takie sytuacje. Tak, jakby w świadomości nie istniały inne szlaki, które można pokonywać z garbem na plecach, a wielodniowe wycieczki z obciążeniem ograniczały się tylko do GSB...
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
Strasznie widokowa trasa. Na relacji to wygląda na super warunki, jakbyś miał same przyjemności wokół. Ja tam bardzo szanuje za przejścia swoich autorskich szlaków. Na Kolibie jeszcze nigdy nie byłem, kusisz bardzo tymi regionami 
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Re: Przez Beskid Żywiecki, Orawę i Gorce z plecakiem 2024
i zielonym szlakiem wspinam się na Bukowinę Obidowską (1039 m), omijam wierzchołek, który znajduje się poza szlakiem.
Jakiś mądry człowiek poprowadził ten szlak! Kilka lat temu, gdy na gorczanskich szlakach był szał i kociokwik - spalismy na szczycie i przewineły sie chyba 2 osoby.
Po chwili dosiada się do mnie facet idący GSB, który nie zdążył przed ulewą i do schroniska wpada cały mokry. Z rozmowy z nim dowiaduje się, że idąc na szlak nie za bardzo wiedział na co się porywa. Przed wyjazdem kolega, który szedł wcześniej szlak rozpisał mu na kartkach trasę etapami i wydrukował mapę i tak wędruje z tymi kartkami, które dziś mu się zmoczyły. Innej mapy nie ma, smartfona też nie, a jedynie starą Nokię, z której raz dziennie dzwoni do żony zdać relację z trasy.
Ciekawe co gościa natchnęło po tylu latach jednak wyjechać ze stolicy i to szarpnąć się od razu na taką długą trasę. Z twojego opisu wygląda na ciekawą osobę - bardzo chetnie bym z nim pogadała!
W górach jak twierdzi ostatnio był w podstawówce, a więc około 40 lat temu i jest zdziwiony „rozwojem, dogodnościami w schroniskach i cenami” bo nastawiał się na wychodki na zewnątrz, wodę noszoną ze studni i noclegi za parę złotych.
Ja bywam w górach regularnie, a nadal nie mogę się temu nadziwić co się stało ze schroniskami...
Po burzy lasy i polany parują, jest duszno, wilgotno i unosi się mgła
Ale cudnie!
jestem na czerwonym szlaku GSB, tym którym szedłem w całości 10 miesięcy wcześniej.
Była relacja? Bo jesli tak to musialam przegapic!
W końcu Rabka, przecinam deszczowy park zdrojowy, kupuję pocztówki i lecę na dworzec autobusowy. Szukam tabliczki z rozkładem i okazuje się że brak, jeszcze raz sprawdzam internetowy rozkład i okazje się, że mój autobus odjeżdża za 10 minut, ale z innego przystanku gdzieś przy zakopiance… To się wyszykowałem, mój plan podróży przepadł. Dobrze, że to jednak Rabka, a nie jakiś komunikacyjny koniec świata i kolejnego busa do Krakowa mam za kilkadziesiąt minut, a nie np. następnego dnia.
Miedzy innymi dlatego nie lubię ostatnio jezdzić po Polsce autobusami/busami. Dawniej byl jeden dworzec PKS i wiadomo bylo ze stamtad jedzie autobus. A teraz ten milion spółek, przystanków, rozkładów a z tego 3/4 nieaktualne. Staram się wiec zawsze dobrac trasę żeby zaczynać i konczyc tam gdzie jest kolej. Jest to spore utrudnienie, ale za cholerę nie umiem obecnie ogarnąć publicznego transportu kołowego.
I tak moja czterodniowa wędrówka beskidzkimi szlakami z plecakiem dobiegła końca. To były 4 bardzo intensywne dni bo pokonałem łącznie 102 km
No mówiłam, że razy 2! Mysmy przeszli podobną odległość za 8 dni.
I pisząc relację po ponad roku w grudniowy ciemny wieczór jest co wspominać!
Pisząc takie relacje w grudniu to jakby przeniesc się do raju! Aż człowiek nie może uwierzyć, że mogło być tak pieknie!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości
