maurycy pisze:Nie zawsze mniej (znaczy górsko) znaczy gorzej. Bo jak widzę, miałeś ciekawszy rok, niż poprzedni

Górski 2025 to jednak o wiele słabiej niż 2024. Wtedy mi naprawdę wyszło kilka super wycieczek (rewelacyjny "niewschód" na Pilsku, widokowa petarda na Magurze Witowskiej, z Adrianem biwak w Gorcach poprzez Pieniny, biwak w Górach Kamiennych, rodzinna wycieczka na hale Rysianka-Boracza, czy powrót w Sądecki, a na koniec nocka na Szyndzielni - zapomniałem o Niskim, łąkach pod Busovem). Ten jest słabiutki...
Ale znów ruszyłem poza kraj. Więc rzeczywiście jako całościowo jest naprawdę nieźle. Inaczej.
Sebastian pisze:Górsko słabo, ale turystycznie i międzynarodowo - nieźle. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że dopiero teraz leciałeś samolotem. I jeszcze jedno - poznawanie nowych miejsc w górach to niekoniecznie muszą być Sudety. Ja też lubię poznawać nowe szlaki i tu Słowacja jawi się jako studnia z bardzo głębokim dnem.
Masz rację z Słowacją, ale mnie Sudety naprawdę się podobają, ciekawią mnie coraz więcej. Niestety ale w tym roku sporo planów górskich po prostu nie wypaliło. (Słowacja była w planach, były Tatry itd).
Ja mam póki co w głowie chęć dokończenia mojego projektu (odwiedzenie wszystkich polskich pasm górskich) i Słowacja gdzieś tam w planach cały czas jest, ale z różnych powodów, cały czas odkładana.
Co do latania, tak się złożyło - znów sporo różnych spraw, które tu wchodziły w grę, od pieniędzy, po to, że mnie dotychczas wakacje typu all inclusiv nie pociągały (a ten typ wakacji kojarzył mi się z Egiptem/Turcją, które to rejony bardzo mało mnie pociągają), oraz chęć poznania naszego własnego kraju. Oraz totalny brak znajomości języków. Przez ten brak znajomości języków nie myślałem nigdy o lataniu na swoją rękę. A że Kanary mi siedziały od 2 lat w głowie, które wcześniej wydawały mi się nie na moją kieszeń, szczególnie w wersji All, to stwierdziłem, że może czas to sprawdzić, tu znajomi w pracy, którzy latają tam raz/dwa razy w roku, pokazali mi, że nie jest tak źle. Więc pierwszy raz samolotem, stwierdziłem, że wolę jak mi biuro odwali za mnie całą robotę. Językowo moja żona pomaga, więc uzbierałem no i spełniłem takie marzenia chowane na dnie głowy

A np kwestię wypożyczenia auta kolega mi pomógł (Cicar) oraz sporo wiedzy przekazał.
buba pisze:Serio komuś opalanie i kąpiel w morzu w lutym może się nie podobać??

Hmmmm... To może w tym roku zabierz ich na Spitsbergen, to za rok juz wszyscy bedą chcieli bez zająknięcia na ciepłe wyspy!

Problemem są lot (długość), dorastająca córka, która ma teraz różne fochy

.
Oraz właśnie brak śniegu przez ostatnie lata - tym razem ferie chcemy spędzić w zaspach

Dochodzi też mój problem. Wybredności. Ja na razie mam dość innych kuchni niż nasza, więc mocno nie oponowałem. I jeszcze jeden plan na ten rok, dlatego liczę, że kolejna zima może znów będzie w ciepłych krajach.