Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-19, 14:44

Świetlistymi łąkami docieramy na Magurki. Na środku polany stoi bacówka. Konstrukcja raczej współczesna, ale stylizowana na takie, jak budowano dawnymi czasy.

Obrazek

Wyraźnie widać, że postawiono ją, aby pełniła funkcje głównie dekoracyjne a nie praktyczne. We wnętrzu nie ma nic oprócz bardzo nierównej, kamiennej podłogi. To chyba już lepiej jakby było zwykłe klepisko. Mimo dość przyjemnego wieczoru w środku tworzą się dziwne przeciągi i pizga jak szlag, temperatura chyba o dobrych kilka stopni niższa niż na zewnątrz. Sery by się im nie psuły jakby to była prawdziwa bacówka. Acz owce mogłyby dostać reumatyzmu ;)

Obrazek

Ale nie ulega wątpliwości, że ów drewniany obiekt prezentuje się bardzo ładnie i ubarwia polanę swoim wyglądem. Od ulewy pewnie też ochroni.

Obrazek

Obrazek

Na szczycie nieopodal stoi wieża widokowa, więc idziemy sobie obczaić widoczki. W ciepłych barwach wieczoru wszystko wokół przedstawia się przyjemnie dla oka. Można się zagapić, zawiesić i cieszyć, że ciepły wiatr smaga ci gębę :) No bo na wieżach to zawsze wieje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ujęcie z cieniem konstrukcji.

Obrazek

Za pomocą aparatowego zooma można sobie poszybować daleko, daleko stąd! Tam, gdzie nogi nas nie zaniosą - przynajmniej nie na tym wyjeździe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal szałasu ciągnącego chłodem namierzamy zadaszone miejsce ogniskowe. Jest tu nawet piecyk i czajnik! Bacówka w tle dodaje kolorytu. Miejsce niezwykle nam przypada do gustu - każde ognicho cieszy, ale takie w malowniczym miejscu po stokroć bardziej :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziś, jako że przed chwilą byliśmy w sklepie w Ochotnicy, mamy wręcz ucztę i możemy przebierać we wszelakich żarciach i napitkach. Może upieczemy sobie kiełbaski na patyku? A może jednak lepsze będą grzanki z serem i salami? A może zupka? Pomidorowa, serowa czy ostry boczek? A może kasza z sosem? Do wyboru do koloru! Tak to jest jak się robi zakupy na 3 dni. Jutro, a tym bardziej pojutrze nie będzie już takich dylematów. Raczej będzie radość, że jest chleb, który nie spleśniał i mięso, które nie ucieka ;)

Najbardziej jednak chyba cieszy ziołowa herbatka! :)

Obrazek

Obrazek

Dziś wyszła wyjątkowo wspaniała - może połączenie dziurawca, mięty, macierzanki i zielonej herbaty w saszetce jest właśnie tym sekretem napoju bogów? :)

Obrazek

Tak nam się rewelacyjnie siedzi przy ognisku, że namiot stawiamy dopiero grubo po zmroku. Przycupnął gdzieś pod świerkami.

Obrazek

Źle się w ciemnosci szuka równego miejsca na muldowatej łące. Ostatecznie wybraliśmy równe, ale o dużym spadku. Całą noc zjeżdżamy jak po zjeżdżalni razem z karimatami. Dość czesto się budzimy wbici nogami w powłoki namiotu i musimy wydżdżownicowywać do góry, na miejsce właściwe. Dobrze, że dziś nie pada, bo raczej byli byśmy mokrzy od takich akcji.

Namiot o poranku. Ładnie sobie schnie w słońcu. Nietypowo, więc warto było uwiecznić na fotce.

Obrazek

Na horyzontach chmurzy się dość paskudnie. Coś teraz przylazło, bo rano obudziło nas słońce, a noc była pełna gwiazd.

Obrazek

Obrazek

Śniadanie zjadamy nieopodal, na ławeczce, która szczęśliwie już na tyle zbutwiała, że zaczyna przypominać naturalną kłodę drewna.

Obrazek

Schodzimy z Magurek. Długo nas gościły, pozostawiając bardzo miłe wspomnienia z pobytu o różnych porach dnia i nocy. Mijamy pagór zwany Spontowska.

Obrazek

Ciekawe, że teraz dość często pojawiają się opisy szczytów wydrukowane na kartce papierowej siedzącej w koszulce. Wygląda na jakąś domorosłą, oddolną produkcję. Ale jak już ktoś odczuwa potrzebę oznaczania wszystkiego wszędzie - czemu akurat tak? Czy nie lepiej by było markerem na deseczce napisać?

Trochę poniżej wchodzimy na łąki.

Obrazek

Stała sobie kiedyś bacówka...

Obrazek

Pewnie turyści tu niegdyś nocowali, imprezowali... Na jednej ze wewnętrznych ścian widać podpisy węglem.

Obrazek

Tuptamy dalej przez łąki. Miło jak płowość traw kołysze się na wietrze, w słońcu i zapachu macierzanki.

Obrazek

Obrazek

Między górkami Spontowska i Kurnytowska próbujemy znaleźć ścieżkę, ale najpierw owa ścieżka odbija nie w tą stronę co byśmy pragnęli, a idąc bezdrożem szybko włazimy w jakiś wiatrołom porośniety maliniskami. Ostatecznie wybieramy jednak ścieżkę idącą bardziej naokoło.

Mijamy Kurnytową Kolibę, gdzie spaliśmy w 2007 roku i mamy przefajne wspomnienia ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... oliba.html )
Obecnie nie można już w niej zanocować. Stoi zamknięta i nikomu nie służy. W wyniku remontu zlikwidowano w niej piece. Cała chata obsypana jest żwirem, że nawet trawa nie rośnie... Czy wspominałam już kiedyś, że nie lubię wracać w miejsca, gdzie już byłam? Bo przeważnie tak jakoś smutno się robi od takich powrotów...

Obrazek

Obrazek

W dolinie Forędówki wita nas rzeźba zwana "góral w strażnicy".

Obrazek

Trasa przypomina nam nieco dolinę Białego Czeremoszu, gdzie wędrowaliśmy 15 lat temu. Brakuje jedynie gruzawików, które by mogły nas zabrać na stopa i drwali częstujących samogonem ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Motylek się pasie.

Obrazek

Nagle za potokiem wyłania się daszek. Grzechem by było nie sprawdzić co czai się w jego cieniu.

Obrazek

Jakby była potrzeba skorzystania - to miejscówka całkiem rokująca!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem idziemy przez polanę Suchą, skąd są fajne widoki i wreszcie dużo jagód. Nazwa adekwatna. Jest sucho :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodzimy w dolinę potoku Furcówka.

Obrazek

Jest tu znak sugerujący, że w tą boczną drogę nie wolno wjeżdżać. Bo gdyby nie ten znak - to na pewno wszyscy by tu ochoczo wjechali ;)

Obrazek

W dolinie mijamy też zamkniętą bacówkę.

Obrazek

Obrazek

I znów zaczynamy się wspinać. Ścieżka wiedzie przez las, a potem wychodzi na polany pod Stusem. I gdzieś na skraju lasu łapie nas deszcz. Próbujemy przeczekać go pod drzewem. Widzimy przed sobą polanę z bacówką, ale myślimy, że zapewne jest zamknięta. Też pewnie prywatna dacza tak jak ta poprzednia.

Obrazek

Ja chyba jednak mam w sobie wiarę w lepszy świat, bo idę sprawdzić. A może jednak jest otwarta? Głupio moknąć w błocie pod cieknącym drzewem z widokiem na bacówkę. I co? I bęc!!! OTWARTA! :) Macham toperzowi, żeby wylazł spod drzewa i przybiegł tutaj.

Obrazek

Obrazek

Na przyzbie. Z jeżyną, która próbuje wpełznąć do środka i póki co nieźle jej idzie.

Obrazek

Bacówka służy chyba głównie jako ambona. Wysoko, przy strychowym okienku ma ławeczkę, sugerującą, że ktoś tam zasiada i wypatruje. W środku są dwa pomieszczenia - jedno z klepiskiem na podłodze.

Obrazek

Drugi pokoik jest szczelny, zamykany, z drewnianą podłogą. Jest tu też dogodne leże dla jednej osoby i niewielki stolik.

Obrazek

Ścienne wiersze:

Obrazek

Obrazek

Tu komfortowo możemy przeczekiwać deszcz. Nawet taki, który trwa godzinę, napiernicza naprawdę ostro, a w końcowej fazie przechodzi w grad. Smutno by nam było teraz pod tamtym drzewem...

Pewnie byśmy tu zostali na nocleg, gdyby nie to, że zmierzamy w konkretne miejsce. Już się na nie fest cieszymy, zacieramy łapki i ostrzymy zęby!

W końcu się wypogadza, pojawia się coraz więcej niebieskiego nieba, a nawet nieśmiałe promyki słońca wychylają na skąpany w kropelkach świat :) Suniemy więc dalej łąką w górę. Już nie mamy tak daleko!

Obrazek

Obrazek



cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1205
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: opawski1 » 2025-12-20, 11:56

Rozległe łąki opadają w dół, ale też ciągna się kawałek dalej wzdłuż szlaku. Poszukiwana chatka okazuje się być tak schowana, że nie wiedząc o niej można by przejść zaraz obok i nie zauważyć. To chyba dawna bacówka, ale nie mam pewności.

Chyba kojarzę która to jest ta polana z bacówką, ale nie mam pojęcia, że tam takie coś istnieje.

A wierzbówki urozmaicają krajobraz.

Chyba te samo miejsce co ja robiłem foty, ale wierzbówki już były przekwitnięte

A te zabudowania na prawo od bazy to schronisko. Przeszłe i przyszłe. Występują tam kamienie po przedwojennym schronisku, spalonym przez Niemców bo się partyzanty w nim osiedliły. No i teraz budują tam ponoć nowe schronisko

Baza na Lubaniu, jedna z moich ulubionych z racji położenia! Poranne widoki na Tatry i mgły w dolinach to coś niesamowitego! Nie chciałbym, żeby powstało tam schronisko, bo czar tego miejsca pryśnie... zresztą projekt tego schroniska wygląda koszmarnie. Według bazowych na razie nic nie będą tam budować, zobaczymy.
Taki miałem warun na Lubaniu w tym roku
Obrazek

Źródełko położone jest dużo niżej niż baza. Sporo trzeba zjechać na tyłku po stromym zboczu. Nie jest przesadnie wydajne, ciurka z niego bardzo delikatnie. Cały czas więc stoją tu bazowe kontenery, do których po malutku kapie woda. Od czasu do czasu ktoś z bazy przychodzi i wnosi na górę dziesięcio czy dwudziestolitrowy bukłak.

To niestety minus tej bazy, że z wodą tam kiepsko. W tym roku tam nie schodziłem, ale byłem 2 lata temu przy źródle, nosiłem wodę i na bazie mieli taki plecaczek do kanistrów z wodą. Bazowi wspominają, że te źródło z każdym rokiem jest coraz słabsze i w końcu może wyschnąć. Jak nie bęzie wody... to baza też może paść...
Gość z wodą dziwny... pewnie myślał, że będzie mu lecieć jak z kranu, a tu susza...
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1205
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: opawski1 » 2025-12-20, 12:23

Nieopodal szałasu ciągnącego chłodem namierzamy zadaszone miejsce ogniskowe. Jest tu nawet piecyk i czajnik! Bacówka w tle dodaje kolorytu. Miejsce niezwykle nam przypada do gustu - każde ognicho cieszy, ale takie w malowniczym miejscu po stokroć bardziej :)

Na początku myślałem, że to Gorc, a tam w okolicy jest jeszcze wieża na Magurkach... podobne są. Miejsce bardzo sympatyczne! :)

Dziś, jako że przed chwilą byliśmy w sklepie w Ochotnicy, mamy wręcz ucztę i możemy przebierać we wszelakich żarciach i napitkach. Może upieczemy sobie kiełbaski na patyku? A może jednak lepsze będą grzanki z serem i salami? A może zupka? Pomidorowa, serowa czy ostry boczek? A może kasza z sosem? Do wyboru do koloru! Tak to jest jak się robi zakupy na 3 dni. Jutro, a tym bardziej pojutrze nie będzie już takich dylematów.

Czasem mam podobne dylematy. Ale jak rzucisz się na sklep, a potem wychodzisz z niego z zakupami na plecach to dopiero czujesz te 2-3 kg więcej. Wtedy myślisz... po co Ci to wszystko... :D

Dziś wyszła wyjątkowo wspaniała - może połączenie dziurawca, mięty, macierzanki i zielonej herbaty w saszetce jest właśnie tym sekretem napoju bogów? :)

o znów ziołowe herbatki! a ten czajnik to Wasz, czy był na wyposażeniu tego miejsca?

Potem z Magurek powędrowaliście jakimiś bezszlakowymi zawijasami fajne są te polany i bacówki. O chatce Kurnytowa Koliba usłyszałem dopiero od Ciebie z tej podlinkowanej relacji. Szkoda, że nie można tam już nocować. Z bacówką podczas deszczu się Wam udało ;)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-20, 14:07

Chyba kojarzę która to jest ta polana z bacówką, ale nie mam pojęcia, że tam takie coś istnieje.


Raczej jest bardzo mała szansa znalezc ja przypadkowo. No chyba ze ktos zejdzie ze szlaku w krzaki za potrzebą ;)

Chyba te samo miejsce co ja robiłem foty, ale wierzbówki już były przekwitnięte


A kiedy ty byles?

Nie chciałbym, żeby powstało tam schronisko, bo czar tego miejsca pryśnie... zresztą projekt tego schroniska wygląda koszmarnie. Według bazowych na razie nic nie będą tam budować, zobaczymy.


Tez mam ogromną nadzieję, ze nic z tego nie wyjdzie...

Gość z wodą dziwny... pewnie myślał, że będzie mu lecieć jak z kranu, a tu susza...


Nie wiem czego sie spodziewał. Może takiego zrodła mineralnego jak są w pijalni w Krynicy czy Piwnicznej?

Na początku myślałem, że to Gorc, a tam w okolicy jest jeszcze wieża na Magurkach... podobne są. Miejsce bardzo sympatyczne! :)


Mi się chyba bardziej Magurki podobały, takie fajne te łąki. Acz moze to dlatego, ze na Gorcu mielismy beznadziejną pogode... Acz z drugiej strony chatka pod Gorcem nieporownywalnie fajniejsza niz szalas na Magurkach. Jak widać kazde miejsce ma swoje plusy!

Czasem mam podobne dylematy. Ale jak rzucisz się na sklep, a potem wychodzisz z niego z zakupami na plecach to dopiero czujesz te 2-3 kg więcej. Wtedy myślisz... po co Ci to wszystko... :D


Jak się robi głodno to dopiero plecak zaczyna się nadawac do noszenia ;)

o znów ziołowe herbatki! a ten czajnik to Wasz, czy był na wyposażeniu tego miejsca?


Nasz ten szary co jest napakowany ziołami. Na stanie był ten duży, żółty co stoi na żelaznym piecu.

Potem z Magurek powędrowaliście jakimiś bezszlakowymi zawijasami


Tak, różne plątaniny zanikających ścieżek. Zastanawialismy się czy w ogóle da się tam przejść, ale okazało się że bez problemu, większość ścieżek było całkiem wyraźnych.

O chatce Kurnytowa Koliba usłyszałem dopiero od Ciebie z tej podlinkowanej relacji. Szkoda, że nie można tam już nocować


Bardzo szkoda. Mogliby chociaz zrobić ją na wynajem, tak że nie ma chatkowego a wynajmuje się całą chatę. Tak jak chatki w Kaczawskich, gdzie chetnych mają tyle, że cięzko o miejsce. Jeszcze by sobie zarobili.

Z bacówką podczas deszczu się Wam udało ;)


Spadła nam jak z nieba! :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-22, 11:47

Docieramy na niewielką łakę. Coś od "rąbania" miała w nazwie. Stoi tu chatynka, w której dziś planujemy się osiedlić :)

Obrazek

Myślałam, że dzisiejsza trasa (z Magurek) zabierze nam dużo więcej czasu. Bo to dwa razy trzeba było zejść w dolinę i zaś się wtarabanić na grzbiet. I jeszcze się nie zgubić ;) Ale doliny okazały się niegłębokie, a pagóry mało strome (albo to nam tak dodawał energii brak deszczu i bezmiar słonecznych pejzaży). Dotarliśmy więc do naszej bacówki dość wcześnie (gdzieś koło 16), zatem mamy czas nacieszyć się słońcem, widokami i zjadaniem naszych, nieco już nadwątlonych, zapasów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widok na sporą część naszej dzisiejszej trasy - np. nad lasem sterczy wieża z Magurek.

Obrazek

Zresztą tą z Lubania też przy pewnej dozie chęci można wypatrzeć.

Obrazek

Chatkowe poddasze od jednej strony nie ma ściany, co niestety wpływa niekorzystnie na komfort cieplny (zwłaszcza jakby dzień był wietrzny), ale umożliwia cieszenie się pofalowanym horyzontem o każdej godzinie dnia i nocy. Doceniliśmy potem ten element konstrukcyjny zwłaszcza o wschodzie słoca.

Obrazek

Obrazek

Do chatki przytyka zadaszona weranda, z szeroką ławą, na której od biedy też by można się przespać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jakoś niedawno bacóweczka musiała przechodzić porządny remont, ma nowy dach. Na zdjęciach z googlemaps wychodzi, że jeszcze 7 lat temu nie nadawała się zbytnio na nocleg, a jej stan był mocno ażurowy.

2025
Obrazek

2018
Obrazek

Miejsce od dawna służy turystom. Można znaleźć sporo ściennych podpisów z lat 90 tych. Najstarszy chyba namierzyliśmy z 88 roku. Ciekawe co teraz porabiają ci ludzie? Czy nadal chodzą po górach i sypiają w bacówkach? Fajnie by było jakby takowy natrafił na moją relację i znalazł swój podpis po prawie 40 latach! :)

Obrazek

Obrazek

Na nocleg wybieramy stryszek z drewnianą podłogą i fajnym widokiem. Oryginalnie się tu wchodzi - po desce.

Obrazek

Trochę desek trzeba było poprzekładać, aby wygospodarować dwa równe spanka.

Obrazek

Suszarnia. Pierwszym bubowym etapem zadomowienia w każdym miejscu jest rozwieszenie prania :) Jak widać każdy ma jakieś swoje fetysze. Miałam koleżankę, która nocując w chatkach zawsze musiała postawić na stole bukiecik kwiatów. Inna - osiedlanie zaczynała od zamiatania. Nawet jak było super czysto - taki rytuał pt. "będe tu mieszkać".

Obrazek

Nieco poniżej powinno być źródełko. Idę na poszukiwania, ale niestety wyschło. Cóż... Rozpusta herbatkowa nie będzie tak rozbudowana jak mieliśmy już nadzieję...

Obrazek

Namierzam za to poletko poziomek, więc nasz wikt pt: "owoce leśne" staje się coraz bardziej urozmaicony :)

A gdy wracam ze źródlanych poszukiwań - spotykam wielką żmiję. Zasiedla ona jakąś dziwną miejscówkę - jakby dołek, gdzie zakopano starą papę i linoleum. Może pozostałość po remoncie bacówki? Chyba tam jest sucho, ciepło i miło dla węża.

O zachodzie słońca (które chowa sie gdzieś daleko, za górą, za lasem) - widać tylko dalekie odblaski nieco zmienionych kolorów.

Obrazek

W nocy czasem coś biega po chałupie i piszczy. Rozważamy - popielica? kuna? zwykła mysza? Rano odkrywamy, że przynajmniej część z tych odgłosów to są gałęzie świerka, które jeżdżą po blaszanym dachu :) Takie to "dziwne zwierzę" nas nocą odwiedzało! :)))

Ciekawe są moje nocne wyjścia do kibelka, gdy się zjeżdża po desce jak po zjeżdżalni, żeby zejść ze strychu.

Obrazek

W czasie jednego wyjścia na nocną przechadzkę, gdy już wracam, rzuca mi się w oczy, że coś dużego wylazło z lasu i siedzi/leży kilkadziesiąt metrów od chaty, dokładnie na ścieżce, którą tu przyszliśmy. Nie rusza się, ale mam wrażenie jakby się na mnie gapiło. Po wielkości coś jakby krowa. Jeleń? Łoś? Niedźwiedź?? A może tam jest jakiś korzeń/kamień, którego nie zauważyłam idąc tu za dnia? A nocne strachy mają wielkie oczy? Nie mam jednak odwagi zapalić latarki i rozwiać swoich wątpliwości. Patrząc z perspektywy czasu (i fotela przed komputerem w domowych pieleszach), bardzo żałuje... Jak ja mogłam tej latarki nie zapalić? Jak można coś takiego zrobić??? Jednak samotna, nocna wyprawa w ciemny las jakoś odbiera rozum. A może właśnie go daje? ;)

Fakt taki, że szybko wskakuję do chatki i po desce z radością wpełzam na stryszek. Ale mnie cieszy, że nie śpimy dziś w namiocie ani na dolnym piętrze bacówki! Kolejne wyjście do kibelka jest już w momencie, gdy jest w miarę widno. W miejscu, które pierwsze lustruje wystawiając lekko głowę z chaty - nic nie ma. Znaczy - nie był to korzeń ani wzgórek kamulców.

Jest koło 4:23. Właśnie się zaczyna spektakl zwany wschodem słońca. Dla nas = śpiochów, raczej rzadkie zjawisko ;)

Obrazek

Nie możemy zasnąć. Koło godziny lampimy w przestrzeń - tak jest ładnie! Co ważne - nie trzeba nigdzie iść, a nawet wychodzić ze śpiworka :) Albo można lekko wyjść, ale w przypadku zmarznięcia schować się ponownie. Pełna dowolność :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sam wschód jest nieco schowany za drzewami i chmurami.

Obrazek

Ale bardzo nas cieszy zmieniający się kolor nieba - jakby się komuś farbki rozlały. Początkowo jednolicie czarne góry, potem przechodzą w róże, fiolety i pomarańcze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gęsty wał mgieł wpełznął w doliny. Najwięcej chyba przykrywa jezioro Czorsztyńskie. Ale nie, że siedzi tam nieruchomo. Pełga, przelewa się. Jakby jakieś wielkie cielsko smoka oblazły pchły i nie mogło się ułożyć, wiercąc cały czas i zmieniając położenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A co to za góry widmo na ostatnim planie?? :P

Obrazek

Potem śpimy jeszcze do dziewiątej, gdy budzą nas ciepłe promienie wpadające do chatki.

Obrazek

Obrazek

Miłe śniadanko i ruszamy dalej.

Obrazek

Suniemy przez płowe łąki, ciesząc się szeroką przestrzenią, rozległymi widokami i postrzępionymi barankami obłoków na niebie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ludzi praktycznie nie spotykamy. Wpadliśmy jedynie na trzy jagodziarki z drapaczkami. Solidne wiadra od rana uzbierały. Mamy jednak świadomość, że to cisza przed burzą. Piątek, więc z każdą godziną będzie coraz gorzej...

Zaglądamy na różne polany. Tu np. według dawnych przekazów powinny być dwie bacówki, ale z tej po lewej to nie za wiele zostało...

Obrazek

Ostała się jedna bacóweczka i to w stanie mocno nadwątlonym. Z zewnątrz w ogóle wygląda, że wystarczy kichnąć, aby się wszystko poskładało i rozpadło w pył.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A o dziwo izba na parterze prezentuje się całkiem użytecznie.

Obrazek

Obrazek

Tzn. tylko wizualnie. Na zapach juz nie... Łaziłam nieraz po różnych opuszczonych kamienicach i innych pustostanach, gdzie bytowali bezdomni. Ale takiego aromatu kloszarda jak w tej bacówce - to nie doświadczyłam chyba nigdy. Wizualnie - porządek, czysto, nie ma śmieci A smród wręcz zapiera dech i wyciska z oczu łzy. Nie wiem co w tej chatce się wydarzyło (nie, nie jest to woń padliny) po prostu skondensowany zapach żula. Robię kilka zdjęć z wewnetrznej potrzeby dokumentowania wycieczki, ale staram się jak najbardziej maksymalnie skrócić czas przebywania tutaj. Aha! Jak przyszliśmy drzwi były otwarte - i nie wywietrzyło się!

Na innych polanach nie znaleźliśmy już nawet wspomnienia drewnianych przeszłości.

Widać już w oddali turbaczowego molocha.

Obrazek

I Metysówkę ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... sowka.html ) , do której nie zdążyliśmy pojechać na czas...

Obrazek

Żołnierska kapliczka za podwójną kratą.

Obrazek

Obrazek

Potem przewijamy się przez Turbacz. Takie to sympatyczne zwierzaki czają się tu i ówdzie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Głównie zawędrowaliśmu tu, żeby nabrać wody, ale nie pogardzimy też możliwością napicia się piwa. Stojąc chwilę w kolejce (po to nieszczęsne piwo) obserwujemy kolejne awantury wszczynane przez turystów o paszę - "bo zupa źle doprawiona", "bo ryba za sucha", "bo pierogi miały byc bez skwarek" albo "mleko w kawie za mało spienione i czy aby napewno sojowe??". Ja pierdziuuu! Co za zlot gwiaździsty rozkapryszonych, zgrymaszonych upierliwców?? Jak to współczesny obraz turystyki wpływa na oszczędność i życie w trzeźwości ;) Nie, nie chcemy piwa. Nie chcemy już niczego. Pragniemy tylko jednego - jak najszybciej znaleźć się jak najdalej stąd. Od tych stad zrzędliwych malkontentów i ich wrzasków. Od tej chmury skondensowanej złej energii wylewającej się z tego miejsca. Uciekamy w podskokach. Mamy wodę, więc nic więcej nie jest nam potrzebne do szczęścia. A nasz podsuszony chleb i nadtopniały ser z przedwczorajszego sklepiku będzie smakował jak jadło bogów - byle na łące! Lepiej od wydojonej soi, morderczych skwarek i rybki, która nie wiedzieć czemu na górskich szczytach nie miała głębi aromatu morskich czeluści. Byle wśród śpiewu ptaków i szumu traw!!


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1201
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: _laynn » 2025-12-24, 13:09

Wschód w takim miejscu ma urok. Ja doceniam te miejsca, gdzie można z łóżka go obserwować, Dawid albo Coldman ostatnio też wrzucali, że z łóżka oglądali wschody.
I dlatego lubię namiot - jego można samemu tak ustawić :)
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-28, 17:12

_laynn pisze:Wschód w takim miejscu ma urok. Ja doceniam te miejsca, gdzie można z łóżka go obserwować, Dawid albo Coldman ostatnio też wrzucali, że z łóżka oglądali wschody.


Mysmy dodatkowo mieli jeszcze miłą niespodziankę, bo nie nastawialismy się na oglądanie wschodu.


_laynn pisze:I dlatego lubię namiot - jego można samemu tak ustawić :)


Warto o tym pomyśleć - i brać pod uwagę przy doborze miejsc na nocleg! :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: Wiolcia » 2025-12-28, 19:08

Pudelek pisze:
Wiolcia pisze: A tych dalej na wschód baz nie znam pod kątem namiotów, więc chętnie sprawdzę w przyszłym roku :)

na Łopience są duże, ale dość nowe. Zamiast ludzi można spotkać tysiące owadów ;) Na Rabe są małe. Na Wisłoczku chyba są wojskowe.

Na każdej z tych baz kiedyś chyba byłam (wątpliwości mam co do bazy Rabe), ale spałam tylko w Wisłoczku, tyle że we własnym namiocie. Ale to były czasy, gdy chyba na większości baz były duże namioty.

Pająk w ubraniu nie jest miły, ale do przeżycia. W tym roku w krótkich getrach, które zostawiłam na podłodze przy łóżku, rano, w trakcie pakowania, znalazłam skorpiona. Widocznie myślał, że znalazł sobie zaciszne miejsce noclegowe... Dobrze, że podnosząc getry, chwyciłam akurat za część, na której go nie było...
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-28, 22:31

Wiolcia pisze:Pająk w ubraniu nie jest miły, ale do przeżycia. W tym roku w krótkich getrach, które zostawiłam na podłodze przy łóżku, rano, w trakcie pakowania, znalazłam skorpiona. Widocznie myślał, że znalazł sobie zaciszne miejsce noclegowe... Dobrze, że podnosząc getry, chwyciłam akurat za część, na której go nie było...


To mając taki wybór - zdecydowanie wolę naszego pająka ;)

A skorpiona spotkałam póki co tylko raz w życiu - w przedsionku namiotu. Skorpion został na wszelki wypadek utrupiony. Trochę nam było głupio, ale zgubiła go zła opinia jego pobratymców. Potem i tak trochę się denerwowalismy czy nie ma rodziny i przyjaciół, którzy przyjdą go pomścić ;) ale zmienić miejsce noclegu nie bardzo było już jak...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
maurycy
Posty: 1003
Rejestracja: 2013-11-17, 09:25
Lokalizacja: Bielsko okolice

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: maurycy » 2025-12-29, 20:36

Powiem tak.. bardzo nieszablonowe i ciekawe podejście do gór :-o
Ale, żeby zrezygnować w połowie kolejki po piwo, to już hardkor :P
Musieli być faktycznie mocno upierdliwi kolejkowicze.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-29, 21:03

Powiem tak.. bardzo nieszablonowe i ciekawe podejście do gór :-o


A juz myslalam ze akurat ten wyjazd jest bardzo szablonowy - widoczki, mgiełki, wieże widokowe, bacówki. I nawet wschod słońca! :P

Ale, żeby zrezygnować w połowie kolejki po piwo, to już hardkor :P
Musieli być faktycznie mocno upierdliwi kolejkowicze.


W klasyfikacji upierdliwosci 11 na 10 ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2025-12-30, 12:48

Dalsza droga wiedzie w stronę Bukowiny Miejskiej. Po drodze mijamy dwie bacówki, ale takie nietypowe - zrobione z pustaków. Obie stoją na wykoszonych łąkach.

Obrazek

Pierwsza ma dość skromne wyposażenie - jedna leżanka do spania, dość prowizoryczne palenisko wewnątrz.

Obrazek

Obrazek

Druga chatynka położona jest niedaleko, chyba na sąsiedniej polanie.

Obrazek

W środku większy wypas: 3 miejsca do spania, stolik, okap nad paleniskiem. Widać, że domek jest użytkowany przez miejscowych, bo wiszą jakieś kapoty i stoją stare buty. Turyści chyba by takowych nie zostawiali?

Obrazek

Obrazek

Dziś, przy słońcu, cieple i kompletnym braku potrzeby schronienia się, owe chatynki wydają się nam "takie se". Bez szału. Ale podejrzewam, że znalezienie ich przez przemoczonego wędrowca, w beznadziejną pogodę - może wywołać dużą radość. Oj gdybyśmy na taką natrafili np. w Karpatach Pokuckich 7 lat temu ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... onina.html ) - to chyba byśmy zwariowali ze szczęścia!

Tuptamy dalej. Mijamy ciekawy pomnik, wybudowany zapewne przez koło łowieckie. Kamienny krzyż, nazwiska kilku działaczy czy innych krewnych i znajomych królika, płaskorzeźby i ... dziwny napis. Kierowany zapewne do boga, aby miał w opiece "wszelakie stworzenia". Hmmm... czyli chodzi o to, aby ostrzegł wcześniej sarenkę, żeby jednak się schowała albo nawiała zanim ją dorwie myśliwy? I jednak nie było pasztetu? ;) Jakoś mi się to nie klei!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pewnej odległości od pomnika - jakby stół dla rytualnych obrzędów? ;)

Obrazek

Drogi jak jeziora...

Obrazek

Schodzimy na polanę Kotlarka.

Obrazek

Stoi tu porządna drewniana wiata o trzech ścianach, z drewnianą podłogą. Początkowo nastawiamy się, że w niej nocujemy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szkoda, że nie ma pięterka - ale by tu pasowało, pod tym trójkątnym daszkiem!

Obrazek

Obok jest miejsce ogniskowe z rusztem, z którego oczywiście robimy użytek. Ognisko jednak nie trwa przesadnie długo, bo zaczyna padać. Początkowo jest to niewielka mżawka, więc staramy się nie poddawać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opad jednak przybiera na sile. Nie mamy wyjścia. Chowamy się pod dachem. Ognisko robi psssssssss... i po chwili przestaje nawet dymić.

Wiata została zbudowana w bardzo widokowym miejscu. Mimo przewijającego się co chwilę opadu - widoczność jest całkiem niezła. Przynajmniej my nie narzekamy na prezentujące się przed nami panoramy. Zwłaszcza, że możemy to robić bez moknięcia. Wirujące mgły, chmury wszelakie ciągle zmieniające konfigurację przestrzenną i podświetlone słońcem szczyty postrzępionych Tatr. Miło się pogapić :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek\

Obrazek

Kolory robią się coraz bardziej wieczorne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyraźnie widać odblaski zachodzącego gdzieś w ukryciu, poza kadrem, słońca.

Obrazek

No i dzień się skończył...

Obrazek

Podczas naszego pobytu przez polanę i wiatę przewineło się kilku motocyklistów. Jeden dziadek szuka kumpli, którzy ponoć mieli się tu spotkać na impreze. Coś jednak chyba się nie dogadali, bo reszty ekipy nie ma. Może w ostatniej chwili zmienili miejscówkę? Potem przyjeżdża jeszcze dwóch miejscowych z piwkiem, siedzą chwilę i gadają z nami. Oni nie są kumplami tego dziadka, ale też mamy wrażenie, że planowali tu jakąś grubszą impreze, ale nasza obecność im to trochę pokrzyżowała. Czuć, że wyraźnie podpytują gdzie planujemy spać czy kiedy stąd pójdziemy. Coś wspominali o flaszce, ale może mieli jedną, więc uznali za to za mało, żeby dzielić na czworo ;) Jadą więc gdzieś "na bacówkę" i probują o tym poinformować telefonicznie jeszcze jakiegoś znajomego. Czwarty motocyklista najwyraźniej czuje się samotny i ma ochotę się gdzieś "przykleić". Przyjechał tu, bo "tu zawsze w weekendy jest dobra zabawa". Ale jedzie obczaić jeszcze kilka innych miejscówek i ostatecznie jednak nie wraca. Wizg motorów, łupanie muzyki i piski panienek słyszymy jeszcze kilkakrotnie, ale nie zajeżdżają już pod wiatę. Jeżdżą gdzieś tam za trawami główną drogą przez łąkę. No tak... Weekend się właśnie zaczął. Skończył się spokojny czas w górach. Od czasu jak dudniła nam dyskotyka z Rytra - minęło 5 fajnych dni. Polska śródtygodniowa to jednak krańcowo inny świat!

Ostatecznie decydujemy się nie spać w wiacie tylko postawić namiot gdzieś nieopodal. Z kilku powodów:
- trochę mamy obawy czy ta wielka, poszukiwana przez wszystkich impreza, jednak tu nie dotrze. Szlag wie kto się jeszcze nocą zwlecze...
- wiata ma 3 ściany - a jak na złość zawiewa z tej strony gdzie ściany brak.
- minusem tego miejsca jest też kamera, która patrzy na wiatę. Niby nie planujemy palić ogniska na środku ani zrobić kupy na stole, ale jakoś jednak irytujące jest takie oko śledzące każdy twój ruch. Śpisz - a coś się na ciebie gapi.

Stawiamy namiot nieco poniżej, pomiędzy świerczkami.

Obrazek

Obrazek

Do wiaty ostatecznie już nikt chyba nie przyszedł. W nocy zaczyna lać. Wstajemy bardzo wcześnie jak na nas, koło 6. Składamy pośpiesznie namiot i na śniadanko ruszamy pod dach. Mamy też okazję oglądać kolejny festiwal mgieł nad Nowym Targiem, Tatrami i wśród innych okolicznych wzgórz. Niesamowite, ciągle zmieniające się widowisko. Fajnie się to wszystko kręci, to tu to tam. Jedne góry znikają, a jednocześnie pojawiają się inne. Czasem warto zmoknąć i zmarznąć (byle nie za bardzo ;)) aby móc zobaczyć taki spektakl :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jak tu żyć bez zooma w aparacie?? :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spełzamy w dół. Nie ma wyjścia. To już koniec wyjazdu. Wszystko co dobre jednak się kończy. Za kilka godzin mamy pociąg powrotny z Nowego Targu.

Obrazek

Obrazek

Kapliczka.

Obrazek

Wchodzimy w mgłę...

Obrazek

Obrazek

Niżej mgły zanikają i szykuje się całkiem pogodny dzień. Przynajmniej w dolinach. Przedmieścia Nowego Targu witają nas zabudową zawierającą pojedyncze okazy miłych dla oka drewnianych domów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drewno to nie tylko deski czy bele - również różniste zdobienia.

Obrazek

Obrazek

Drugie życie pnia.

Obrazek

Obrazek

Spotykamy też nietypowe ogrodzenia. Co to jest?? Łuski od nabojów?

Obrazek

Obrazek

A tu wiadomo - lwy na cokołach! Ale takie o nieprzeciętnej urodzie i lekkim wytrzeszczu ;)

Obrazek

Obrazek

Na chodnikach i skwerach kwitną przyjaźnie międzygatunkowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W centrum namierzamy ciekawy lumpeks - głównie są tu ubrania góralskie: kożuchy, owcze swetry, skóry baranie, kamizelki wyszywane, suknie ludowe. Mnie wpadła w oko czapka na zimę :) To mi dzisiaj nie straszna nawet klima w pociągu! ;)

Obrazek

Jako że czasu mamy sporo i słońce praży porządnie - rozkładamy się nad rzeką z namiotem do suszenia. Cały jest ociekający, a jak go powozimy pociagami, a potem walniemy na niewielki, mało przewiewny balkon - to gotów nam zapleśnieć. Albo co gorsza porosnąć tymi dziwnymi krwistoczerwonymi grzybami, które wysuszone usypiają, ale pod wpływem nawet niewielkiej wilgoci się budzą. Już tak załatwilismy kiedyś jeden z naszych najlepszych namiotów.

Ludzie z mostu czy spacerujący po nabrzeżu dziwnie nam się przyglądają - jakby nigdy nie widzieli mokrego namiotu wypoczywającego na nadrzecznej plaży ;)

Obrazek

Po drugiej stronie wielkiej wody suszą się owce.

Obrazek

W centrum też się czasem trafi jakiś mały, drewniany domek. Jak przeniesiony z innego wymiaru.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem już dworcowe okolice...

Obrazek

Obrazek

Ostatnie dosuszanie skarpetek ;)

Obrazek

I długa droga do domu...


KONIEC
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1205
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: opawski1 » 2026-01-03, 12:34

Fajnie się czytało te relacje z Waszych letnich włóczęg! Liczycie ile wtedy pokonaliście km? Wasze wycieczki mają inny klimat, lubię je, choć nie wiem czy potrafiłbym wędrować w 100% w takim stylu jak Wy, choć mamy dużo wspólnego ;)
Dwa ostatnie miejsca noclegowe to bardzo widokowe miejsca. Oglądanie wschodu słońca niemal z łóżka to coś co sobie bardzo cenię! Buba może już wiesz dlaczego lubię wstawać tak wcześnie i oglądać wschody, często to najpiękniejszy moment dnia. Wy ostatniego mieliście też mgiełki. Ogólnie Gorce często oferują takie widoki mgły w dolinie i widok na Tatry.
Ciekawe, może kiedyś spotkamy się gdzieś na szlaku przypadkiem podczas tych włóczęg, tak jak kilka lat temu w Górach Wałbrzyskich pod Chełmcem? ;)

PS. dzięki za pocztówkę z Oławy, dotarła! :P
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2026-01-03, 13:05

Liczycie ile wtedy pokonaliście km?


Przed wyjazdem to liczyłam, ale nie jakoś bardzo dokładnie (nitką na mapie ;) ). Cała trasa miała około 100 km. Dziennie przechodzilismy miedzy 10 a 15 km. Jeden dzień miał chyba coś koło 17 km. Pierwszy i ostatni dzień mogły być nieco krótsze (z Kotlarki do Nowego Targu moze byc mniej niż 10)

choć nie wiem czy potrafiłbym wędrować w 100% w takim stylu jak Wy, choć mamy dużo wspólnego ;)


Myślę, że mamy dużo wspólnego, z tą jedną różnicą, że ty robisz odległości razy 2. No i nieporównywalnie wczesniej wstajesz, co w jakimś stopniu łączy się z punktem nr 1 ;)

Oglądanie wschodu słońca niemal z łóżka to coś co sobie bardzo cenię! Buba może już wiesz dlaczego lubię wstawać tak wcześnie i oglądać wschody, często to najpiękniejszy moment dnia.


Ja się w pełni z tym zgadzam, że wschody są piekne, bo raz te kolory a poza tym od zachodów chyba je odróżnia wlasnie obecnosc tych mgiełek. Tylko problem jak się jest śpiochem i się uwielbia długo spać... :rol

Ogólnie Gorce często oferują takie widoki mgły w dolinie i widok na Tatry.


Bardzo lubie Gorce. Widok na Tatry, mgiełki i bacówki to bardzo dobry zestaw :) Szkoda tylko że ilosc ogólnodostepnych bacówek znacznie zmniejszyła się przez ostatnie 20 lat. Hmmm... moze w tym roku uda mi się napisać jakies zaległe relacje z wyjazdów w Gorce, z bacowkami, których juz nie ma? Zobaczymy kiedy uporam się z bieżącymi relacjami...

Ciekawe, może kiedyś spotkamy się gdzieś na szlaku przypadkiem podczas tych włóczęg, tak jak kilka lat temu w Górach Wałbrzyskich pod Chełmcem? ;)


Bardzo bym chciała! A już najlepiej jakbysmy się spotkali na jakimś miejscu biwakowym, tak żeby móc razem posiedzieć przy ognisku i wiecej pogadac. A umówić się na wspólny wyjazd jest ciężko, bo ja nie dam rady przejść tyle co ty lubisz, a ty wlekąc się jak ja na pewno byś się bardzo męczył. Myślałam nieraz, żeby umówić się na miejscu noclegu, ale tu jest kolejny problem, że my na takich wielodniowych wycieczkach bardzo często nie wiemy gdzie i kiedy dokładnie będziemy nocować. Tak jak tu - myśleliśmy o noclegu na Lubaniu, ale nam się tam jakoś nie spodobało. Miała być chatka za Lubaniem ale jej nie było. Mało brakowało a byśmy zostali w przypadkiem odnalezionej bacówce itp. A umówienie się z kimś w konkretnym miejscu już tak bardziej wiąże, czujesz nad sobą obowiązek wywiązania się z umowy, co nieco zabija spontaniczność i wolność wedrowki. Już predzej na weekendowych wyjazdach przychodzimy w jedno planowane miejsce noclegowe - choć czasem sie tez zdarza tak jak w majowych Bystrzyckich, że uciekalismy z wiaty i szlismy w dal nie całkiem wiedząc dokąd nas zaniesie... Zloty były fajną rzeczą, bo wtedy konkretny nocleg był pewny i już cały wyjazd układało się pod ten jeden cel.

Ale mam ogromną nadzieję, że świat górskich łazików jest na tyle mały, że znów kiedyś na siebie wpadniemy :)

PS. dzięki za pocztówkę z Oławy, dotarła! :P


Niedługo powinna dojść druga (tzn. druga pocztówka, nie druga z Oławy ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: Wiolcia » 2026-01-03, 20:45

Wam to ciągle się jakieś wieczorno-nocne przygody trafiają, często ktoś zajeżdża w okolice, w których zamierzacie spać albo dzieją się inne dziwy! Ja to jednak mam nudne te górskie wyjazdy, bo nic się nie dzieje :)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 42 gości