Moje Rowerowe Wakacje 2025

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Wiolcia » 2025-12-28, 13:03

Coldman pisze:
Wiolcia pisze:Mam wielki sentyment do tych stron, piękne tereny. Myślałam, że zahaczyłeś o Połoninki Pacławskie, bo widoki sprzed Kalwarii takie w stylu tamtego miejsca, ale pojechałeś innym wariantem, też pięknym. Arłamów sam w sobie jest mało interesujący, ale Połoninki Arłamowskie już urocze bardzo. I zamek we Fredropolu zwiedziłeś - kto się zatrzymuje dla takich rzeczy :) To uroki jazdy rowerem.
W Kalwarii Pacławskiej, jak zresztą w wielu tego typu miejscach, jest spokojnie wieczorem. Miałam tam kiedyś nocleg, w jednym z domków w rynku (te drewniane blisko kościoła). I było cicho i urokliwie. Fajne są też kapliczki kalwarii. No i te wspomniane wyżej połoninki. Chętnie bym tam wróciła.
Czekam, oczywiście, na dalszy ciąg. Genialny miałeś pomysł, by ruszyć w tym roku wzdłuż wschodniej granicy! (mniej więcej :))



Wow, dzięki za miły komentarz, aż jestem zdziwiony, że ktokolwiek tyle wie o tych terenach :D
Dla mnie osobiście to było zaskoczenie, plan nie opierał się na tym. Wszystko wyszło tak samo, w drodze do Przemyśla

Parę razy byłam na Pogórzu Przemyskim, ale ciągle za mało :) Buba też się tam wielokrotnie kręciła, Pudelek także, więc parę osób z forum tam zajrzało. A teren jest obszerny i jest tam co robić. Green Velo też zahacza o te tereny, jakbyś kiedyś się wybierał.
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2025-12-28, 18:23

No to lecimy dalej, rano spakowałem się w pociąg i ruszyłem w dalszą podróż. Najpierw przesiadka w Dębicy, gdzie zjadłem najlepszą bułkę z pieczarkami w Polsce. https://maps.app.goo.gl/JEKHPP6xazmnmQvc9
Wziąłem jedną i wróciłem się po drugą. Pogadałem sobie z właścicielką, bardzo miła pani i ogarniała branżę. Znała tak samo jak ja tą bułkę z Bielska-Białej. (która się popsuła)
Obrazek


Dotarłem do Zwierzyńca - Serca Roztoczańskiego Parku Narodowego. Stąd rozpocząłem swoją trasę. Nawet sporo ludzi było jak na Poniedziałek. Miasteczko ładne, takie w swoim stylu.
https://mapa-turystyczna.pl/route/118ss

W centrum Staw Kościelny
Obrazek

Trochę na południe Stawy Echo mieszczące się już w Parku Narodowym. Raczej nic ciekawego mi się nie udało wypatrzeć, za duże tłumy tu wokół chodziły.
Obrazek

Symbolem Roztoczańskiego Parku Narodowego są Koniki Polskie.
"Koniki polskie pojawiły się w Roztoczańskim Parku Narodowym 16 lipca 1982 roku. Wtedy to powstała hodowla rezerwatowa koników polskich, która przyjęła nazwę „Ostoja”. Do ogrodzonej enklawy lasu przy stawach „Echo” o pow. ok. 40 ha wpuszczona 4 klacze o imionach Husaria, Moda, Tuba i Hanula oraz ogiera o imieniu Mohacz, jako partnera. W wyniku trzykrotnego powiększania „Ostoja” liczy ok. 180 ha, gdzie koniki mają do dyspozycji: las, łąki, dolinę rzeki Świerszcz oraz trawiaste groble stawów „Echo”."
Tutaj całkiem z bliska można było je poobserwować.
Obrazek

Obrazek

Ogólnie ścieżki Parku to same piachy, jakie tu ja miałem ciężkie przeprawy. Czasem się jeszcze trafił jakiś podmokły teren.
Obrazek

Podjechałem jeszcze do Tartacznej Góry, gdzie znalazłem kamyczek z kodem (to ten który zostawiłem później w Beskidzie Niskim)
Na zdjęciu zalew Rudka.
Obrazek

Oczywiście jak to w Poniedziałek, wszystkie muzealne ośrodki były zamknięte. Zaraz obok była wieża widokowa na Białej Górze. Do tej pory byłem zaskoczony obfitością atrakcji, ładnie wszystko porobione.
Obrazek

Obrazek

Jest ten krajobraz Roztocza, który potrafił dać w kość. Aż czasem byłem zdziwiony co tu za górki są.
Obrazek

Obrazek

Wjechałem kawałek na oznaczony szlak Parku Narodowego, ale szybko się wróciłem, nie było sensu prowadzić rower w tych piaskach i gałęziach.
Obrazek

Pojechałem w kierunku Krasnobrodu, wieża widokowa i jakieś jeziorka mnie przyciągnęły. To był koniec przygody z Roztoczańskim Parkiem Narodowym. W sumie no jest ten Zwierzyniec i wszystko wokół i na tym się skończyło. Taki niedosyt miałem odjeżdżając z tego miejsca, do tego te piaskowe ścieżki, które utrudniały poruszanie.
Widok na Krasnobród.
Obrazek

Obrazek

Droga na północ całkiem przyjemna. Wiecie w końcu mnie nie męczyły te przewyższenia. Pogoda dopisywała. Czasowo się wszystko zgadzało.
Obrazek

Pędziłem tak sobie do Zamościa, licząc na jakiś nocleg. Jechałem drogą 849, ale w pewnym momencie wjechałem na zielony szlak według wskazań nawigacji. Chociaż droga była gruntowa, to był strzał w 10. Złota godzina i przepiękny krajobraz wokół z widokiem na Zamość.
To mój debiut w województwie Lubelskim.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Jako, że noclegu nie udało mi się znaleźć (takiego w normalnej cenie) to pojechałem sobie zobaczyć słynny Rynek Wielki w Zamościu.
Choć już było prawie ciemno to było świetnie, pooglądałem porobiłem zdjęcia, zjadłem kebaba i zacząłem myśleć gdzie tu by spać (było już ciemno)
Obrazek
Obrazek
Oglądam mapę gdzie by tu najbliżej pkp rozłożyć, bo rano miałem pociąg. Patrzę jest jakieś jezioro, trochę ludzi się tam kręciło, ale tak na środku znalazłem miejsce dla siebie :D Oczywiście tam był zakaz, ale kamer nie było i to był przecież poniedziałek :D
Obrazek

Noc przebiegła elegancko, wcześnie rano się zwinąłem, może mnie kilka osób widziało.
Obrazek

Rano pozwoliłem sobie pozwiedzać trochę to ładne miasto.
Rotunda Zamojska
Obrazek
Brama Szczebrzeska
Obrazek
Rynek Wielki teraz już w pełnej okazałości. Warto tu przyjechać.
Obrazek
Obrazek

Jak widzicie wszędzie pustki miasto dopiero budziło się do życia. Normalny dzień pracy :D
Obrazek

Widok z kładki widokowej
Obrazek
Właśnie takim pociągiem niskopodłogowym jechałem za kilkanaście minut. Większość ludzi jechała do Lublina, było sporo rowerów.
Obrazek

Dalsza moja podróż zaczyna się od Rejońca Fabrycznego, taki nietypowy początek. Miałem na to swój plan :D
Ale to już w następnej części :D
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1201
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: _laynn » 2025-12-28, 18:43

Ale chmury to miałeś fajne!
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Wiolcia » 2025-12-28, 18:53

Roztocze ma sporo ciekawych miejsc jeszcze, więc słusznie czułeś niedosyt. Nie kusiło Cię, by jechać ciągiem, bez pokonywania odcinków koleją?
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2025-12-28, 19:14

Wiolcia pisze:Roztocze ma sporo ciekawych miejsc jeszcze, więc słusznie czułeś niedosyt. Nie kusiło Cię, by jechać ciągiem, bez pokonywania odcinków koleją?


Nie, bo w tym samym tygodniu jechałem w Dolomity :D Nie było takiej opcji, żeby robić to ciągiem. Zależało mi na Parkach Narodowych ;)
Bądź spokojna kolejne 2 dni będą obfite w kilometry i atrakcje z ładnym wężykiem na mapie.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2026-01-04, 20:00

To moja trasa na dziś. Poprawiałem ją kilka razy w czasie tego dnia :D
https://mapa-turystyczna.pl/route/1ezm3

Wysiadłem na stacji Rejowiec Fabryczny. Mój plan jest taki, że ruszam do Poleskiego Parku Narodowego, robię kółko i wbijam do Lublina.
Obrazek

Początek bez atrakcji mijałem kopalnie margla, przejeżdżałem przez drogę krajową "12", którą mam koło domu. Stanąłem na krótką przerwie przy Zalewie Wojtasa.
Obrazek

Wymyśliłem sobie, że przejadę sobie kawałkiem szlaku tak dla urozmaicenia. Tutaj płasko, więc grunty miały być do mnie nie straszne.
Szlak nie istniał, ledwo się tu przedarłem przez krzaki, a na końcu wyjechałem na jakimś polu i tak czy siak musiałem prowadzić rower.
Obrazek

W Wielkopolu stoi wieża widokowa. Nic szczególnego z niej nie widać :D
Obrazek
Obrazek

Nawet na rowerze można mieć problem z wyprzedzaniem :D
Obrazek

Poleski Park Narodowy. Nie wiedziałem o nim kompletnie nic. Jechałem totalnie w ciemno, wskazując trasę palcem po mapie. Najpierw wjechałem do mniejszej części parku oddzielonej od reszty. Mamy tu 2 bagna: Bubnów i Staw.
Obrazek

Obrazek

Ścieżka przy Bagnie Bugnów elegancka taka jak lubię. Pusto, więc rowerkiem sobie mogłem na spokojnie śmigać. Od wieży widokowej do następnej.
Obrazek

Pięknie zielono, dobrze się nawet ten Park rozpoczął.
Obrazek

Obrazek

Oczywiście nie mogło być tak kolorowo, na początku gdy jechałem przez te krzaki musiałem gdzieś przebić koło, bo mi powietrze zaczęło uciekać. Co jakiś czas musiałem dopompować, nie chciało mi się tak od razu zmieniać, liczyłem, że na noclegu na spokojnie ogarnę. Daleko już nie miałem. Przejechałem koło ośrodka edukacyjnego, gdzie były pobudowane jakieś drewniane chaty.
Obrazek

Na wieży widokowej "Durne Bagno" Sporo tu takich małych atrakcji porobionych. Mijałem nawet jakieś pole namiotowe pttk
Obrazek

Obrazek
Tu już powietrze zaczęło uciekać na tyle mocno, że cieszyłem się, że meta za rogiem.
Zatrzymałem się na polu namiotowym Polesie. https://maps.app.goo.gl/vnsDm28WRNtT3vWF9
Wszystko nowe, bardzo miła właścicielka. Na polu namiotowym stał tylko jeden camper, jacyś niemieccy emeryci.
Zjadłem obiadek kupiony jakiś czas temu, zalepiłem dziurę w dętce i miło spędziłem wieczór w spokoju.
Jak na sam początek byłem bardzo zadowolony z pobytu na Polesiu.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1201
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: _laynn » 2026-01-05, 08:01

Apropos wyprzedzania na polach. Pod Białymstokiem znajomy miał Uaza i jak osobówką po takiej drodze jechał ktoś za wolno to bokiem go wyprzedzał. Mało co nie wypadliśmy jak zaczęło nas rzucać w nim :D

Ciekawe dla mnie te Twoje relacje bo z rejonów w ogóle mi nie znanych.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7027
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Sebastian » 2026-01-05, 10:33

Ciekawie, choć płasko. Będzie coś więcej z Poleskiego PN?
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2026-01-05, 10:44

Sebastian pisze:Ciekawie, choć płasko. Będzie coś więcej z Poleskiego PN?

Tak będzie, w dodatku to ostatnia relacja.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Wiolcia » 2026-01-05, 15:29

Nie wiem, jak statystyki i może się mylę, ale Poleski Park Narodowy chyba jest jednym z rzadziej odwiedzanych. Nie dokuczały Ci tam piachy?
Ja też ostatnio miałam pomysł, by dopompowywać rower, który się przebił, bo nie miałam łatek, a do chałupy sporo kilometrów. No i skończyło się na rozsadzeniu opony po tym, jak uczynny pan dopompował za mocno :) Odkryłam to dopiero wtedy, gdy całkowicie zeszło powietrze, bo wcześniej jechałam parę kilometrów jeszcze. No a potem przez kolejne kilometry zostało mi tylko prowadzenie roweru do domu :)
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2026-01-05, 19:02

Wiolcia pisze:Nie wiem, jak statystyki i może się mylę, ale Poleski Park Narodowy chyba jest jednym z rzadziej odwiedzanych. Nie dokuczały Ci tam piachy?
Ja też ostatnio miałam pomysł, by dopompowywać rower, który się przebił, bo nie miałam łatek, a do chałupy sporo kilometrów. No i skończyło się na rozsadzeniu opony po tym, jak uczynny pan dopompował za mocno :) Odkryłam to dopiero wtedy, gdy całkowicie zeszło powietrze, bo wcześniej jechałam parę kilometrów jeszcze. No a potem przez kolejne kilometry zostało mi tylko prowadzenie roweru do domu :)


Nie dokuczały, raczej ścieżki bardzo przyjemne.
Bez pompki to największy grzech jeździć. Ja zazwyczaj bez łatek również jeżdżę, ale mam przy sobie zapasową dętkę.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7027
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Sebastian » 2026-01-05, 21:48

Ja na dłuższe trasy zawsze biorę zapasową dętkę, pompkę i narzędzia do zdejmowania opony.
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Wiolcia » 2026-01-05, 21:59

Sebastian pisze:Ja na dłuższe trasy zawsze biorę zapasową dętkę, pompkę i narzędzia do zdejmowania opony.

No przecież :) Ja też. Ale tym razem miał być "lokalny" wyjazd i jakoś mi się nie pomyślało. Ale miałam tak dobre nastawienie tego dnia (bo jesień była cudowna), że ten pieszy powrót specjalnie mi nie przeszkadzał. No i tyle pozytywnych interakcji zaliczyłam, gdy próbowałam jakoś rozwiązać problem :).
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1777
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Coldman » 2026-01-05, 22:06

Ja kiedyś jak zacząłem jeździć na rowerze to się wybrałem bez niczego. Tak lokalnie i potem prowadziłem rower 10km, rodziców w domu nie było, nie miał kto pomóc xD
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Moje Rowerowe Wakacje 2025

Postautor: Wiolcia » 2026-01-05, 22:09

Ja tym razem tylko 8-9 kilometrów :) Ale nad wyraz szybko zleciało.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 49 gości